Brak okoliczności łagodzących
Po śmierci mojego dziadka odziedziczyłem po nim zabytkowe, lampowe radio. Działało, jednak było dostrojone do nie istniejących już rozgłośni, więc tylko najróżniej syczało. Kręciłem gałką, usilnie starając się wyłapać jakąkolwiek rozgłośnie: bez rezultatu. Kilka centymetrów dalej dał się słyszeć pośród szumów cichy dialog. Uradowany podkręciłem głośność na cały regulator. Jedynym co usłyszałem, były słowa: "to twoja wina" i charknięcie, jakby ktoś się zakrztusił. Nic więcej, ponieważ radioodbiornik wówczas zadymił i przestał działać.
Ocena: 6
(głosów: 2)
Autor: Kriss | Dodano: 4 Lutego 2017, godz. 1:35 | Odsłon (3405)
Podobne opowiadania z kategorii "Duchy":
Paranormalne
Popularne historie
Ostatnie komentarze
- Moja mama miała czarne włosy Prawda!! Do teraz pamiętam moje poprzednie wcielenia, byłam Szwajcarskim tancerzem z Genewy i mia...
- Blondyn To zaproś blondyna na kawę!...
- Kontakt z aniołem podczas medytacji Przeżyłem dokładnie to samo spotkanie, piękne doświadczenie....
