» Przejdź do Menu «

Wujek Janek

Wujek JanekHistoria miała swój początek kilka lat temu. Mieszkałam wtedy na wsi a pracowałam w Łodzi. Dojazd do pracy stanowił nie lada wyzwanie. Samo dotarcie do przystanku autobusowego oznaczało kilometrową wędrówkę przez las i dwa kilometry przez pola.
W okresie jesienno- zimowym powrót tą drogą z popołudniowej zmiany (ok. godz. 23.00) nie należał do przyjemności i pewnie nigdy nie zdecydowałabym się na taką eskapadę, gdyby mąż nie przyjeżdżał po mnie samochodem na przystanek. Równie nieswojo czułam się w opustoszałych wieczorem łódzkich zaułkach. Jednak w tym przypadku nie było najgorzej. Otóż o tej samej porze kończono zajęcia w sąsiedniej firmie a jeden z jej pracowników- starszy pan w niemodnym płaszczu i filcowym kapeluszu- udawał się również w stronę dworca autobusowego. Początkowo nie widziałam w tym niczego dziwnego. Czułam się bezpieczniej, mając mimowolnego „ochroniarza”. Pan był nienachalny, szedł zawsze kilka kroków za mną, nigdy nie próbował mnie wyprzedzić. Nawet gdy zwalniałam lub celowo przystawałam, on również zatrzymywał się, udając nagłe zainteresowanie sklepową wystawą lub szukając czegoś w czeluściach swej staromodnej teczki. Gdy sytuacja powtórzyła się kilkukrotnie, zaczęłam odczuwać niepokój. Pomyślałam wtedy: „zboczeniec!”.
Po paru dniach postanowiłam przechytrzyć podejrzanego osobnika, zostając w pracy kwadrans dłużej. Jakież było moje zdziwienie gdy, wychodząc na ulicę, ujrzałam go wyłaniającego się z sąsiedniej bramy! Byłam pewna, że czekał na mnie! Uśmiechnął się, skłonił lekko, uchylając kapelusza i ruszył za mną jak co wieczór. Następnego dnia ponownie spróbowałam wywieść go w pole, tym razem opuszczając firmę kwadrans przed czasem. Nic to nie dało- ten człowiek znów pojawił się na ulicy dokładnie w tym samym momencie, co ja! Ogarnął mnie lęk, jednak próbowałam go stłumić, uznając całą sytuację za dzieło przypadku. Moje przerażenie potęgował fakt, że tego wieczora po raz pierwszy miałam wracać do domu sama- mąż złożony chorobą musiał leżeć w łóżku.
Droga na dworzec obyła się jak zwykle bez jakichkolwiek ekscesów ze strony tajemniczego towarzysza. Siedząc w autobusie myślałam już tylko o czekającej mnie samotnej nocnej wędrówce przez pola i las. Gdy autobus zatrzymywał się na moim przystanku, zdarzyło się coś, co niemal mnie sparaliżowało. Podchodząc do otwierających się drzwi, zauważyłam, że z głębi pojazdu zbliża się do nich jeszcze jeden pasażer. Już na schodach odwróciłam głowę, mając nadzieję, że to któryś z mieszkańców wioski; ktoś, z kim raźniej będzie maszerować. Niestety, za mną wysiadał...mój znajomy z Łodzi. Pierwszą myślą, jaka przyszła mi do głowy, była ta o powrocie do autobusu i kontynuowaniu jazdy aż do następnego przystanku, jednak drzwi zamknęły się a pojazd zaczął powoli ruszać. Wtedy tajemniczy osobnik po raz pierwszy przemówił: „Nie bój się, córeczko. Jestem tu... Chociaż tyle mogę...” Uśmiechnął się promiennie, po czym ruszył w poprzek jezdni, znikając za odjeżdżającym autobusem. Byłam zszokowana. Ten człowiek musiał mnie z kimś pomylić! Chciałam biec za nim i wyjaśnić nieporozumienie, jednak gdy autobus odjechał, stwierdziłam, że jestem na tym pustkowiu zupełnie sama! Noc była jasna, pełnia księżyca, w promieniu 2 km jedynie zaorane pola, lekko przyprószone śniegiem. Żadnych drzew, zarośli, nawet jednego nędznego krzaczka; las daleko na horyzoncie. Teren zupełnie płaski, bez jakichkolwiek załamań; nie było nawet rowów przydrożnych. Sam przystanek w formie betonowego słupka z tabliczką i rozkładem jazdy.
Czyżby...duch? Mój szok i niedowierzanie zaczęły ustępować rozbawieniu. Duch- oferma, który mnie z kimś pomylił! Mój ojciec przecież żył i miał się zupełnie dobrze. W tym momencie ulotniły się wszystkie moje lęki i obawy a droga do domu wydała się przyjemna jak wiosenny spacerek. A tajemniczego pana nigdy więcej nie spotkałam.Od tamtych wydarzeń minęło kilka lat ale to nie koniec historii. Niedawno odwiedziłam rodziców. Pomagając mamie w porządkach, znalazłam w pawlaczu pudełko pełne starych zdjęć. Z czystej ciekawości zaczęłam je przeglądać i omal nie upadłam. Na niektórych z nich był mój „łódzki duch”. Na kilku nawet ubrany tak, jak wtedy: ten sam płaszcz, kapelusz, w ręku skórzana teczka. „Mamo, kto to jest?” Mama zerknęła na zdjęcie: „Przecież to wujek Janek.” Znałam historię wujka ale nigdy nie widziałam go na żadnej fotografii. Był jedynym bratem mojej babci i jednocześnie chrzestnym mojego taty. Przez kilkanaście lat małżeństwa nie doczekał się potomstwa a marzył o córce- to była jego mała obsesja. Gdy moi rodzice się pobrali i okazało się, że mama jest przy nadziei, szalał ze szczęścia. Podobno zaproponował ojcu, że będzie pokrywał wszelkie koszty utrzymania dziecka. A miał z czego pokrywać! Jak na owe czasy był człowiekiem bardzo zamożnym. Niestety, wkrótce ciężko zachorował (rak płuc). Choroba postępowała błyskawicznie a wujek marzył już tylko o tym, by zdążyć zobaczyć dziecko. Nie doczekał... Zmarł tydzień przed moim urodzeniem, jednak przed śmiercią sporządził testament, w którym połowę swojego niemałego majątku zapisywał „pierworodnemu dziecku swojego siostrzeńca”, czyli mnie. Druga połowa należała do jego żony. Niestety, prawnicy ciotki bez trudu podważyli testament, wskazując na brak dokładnych danych spadkobiorcy oraz zły stan psychiczny spadkodawcy, spowodowany chorobą. Z uwagi na brak potomstwa część spadku przypadła babci, jako siostrze zmarłego. Ta jednak uniosła się honorem, kamienicę w centrum Łodzi przyjęła, by następnie przepisać ją na „ pokrzywdzoną wdowę”, czyli ciotkę. Oto cała historia wujka Janka, mojego duchowego (nomen omen) ojca, który czuwa nade mną do końca a nawet dłużej...

Ocena: 5.6 6 (głosów: 49)
Autor: ela | Dodano: 19 Grudnia 2012, godz. 3:49 | Odsłon (3219)
Najnowsze komentarze (3):
  • ~dusza (28 Grudnia 2012, godz. 22:30)

    Talent pisarski i piękna wyobraźnia gratuluję autorce :-) wciągające
  • ~ela (22 Grudnia 2012, godz. 14:51)

    Prawie wszystko było „nie tak”, jednak nie w sensie nadprzyrodzonym. Postać była (a raczej wydawała się) zupełnie realna, materialna.-żadnych anomalii typu przezroczystość itp.
     
  • ~Ksionc (21 Grudnia 2012, godz. 19:21)

    Niesamowite! i nie podejrzewałaś, że coś jest nie tak?
Dodaj komentarz »


Dodaj opowiadanie

Ostatnie komentarze

O nas | Mapa strony | RSS | Kontakt | Regulamin | Polityka prywatności | Informacja o cookies
Copyright © 2020 - DobrySennik.pl