» Przejdź do Menu «
DobrySennik.pl » Paranormalne historie » OOBE » Czy to kontakt ze śmiercią ?

Czy to kontakt ze śmiercią ?

Czy to kontakt ze śmiercią ?Gdy byłem dzieckiem i miałem 6.5 roku zachorowałem na ostrą białaczkę szpikową. Lekarze nie dawali mi 5% na przeżycie, więc wyjście z choroby było mało prawdopodobne. Jednak mnie leczono, podczas choroby miałem trzy zapaści i je jakimś cudem pamiętam. Było to w taki sposób, że za nim nastąpiły byłem już w ciężkim stanie zdrowotnym więc ciągle podawano mi chemię na przemian z krwią i płytkami. Gdy tak się czułem to nie potrafiłem już mówić, chodzić itd. ogólnie mówiąc dosłownie warzywo nawet pokarm dostawałem w formie kroplówek. Pamiętam takie chwile z pierwszej zapaści, że leżałem w łóżku nagle usypiałem i ocucałem się stojąc przed swoim łóżkiem i widziałem tam małego chłopca po chwili zrozumiałem, że to ja w tedy mogłem mówić, chodzić jak zdrowy człowiek ale nikt mnie nie słyszał. Nie byłem jednak w tedy duchem ściany łóżka ludzie byli dla mnie przeszkodami i gdy moje ciało jechało na OIOM z oddziału Onkologii to musiałem iść za tym swoim ciałem był taki magnes który mnie do tego przyciągał. Później wyglądało to tak jakbym znów zasypiał i gdy było już ze mną lepiej to wchodziłem do swojego ciała. Za drugim razem było podobnie jak za pierwszym więc nie będę tego opisywał. Za trzecim razem już było tragicznie z moim organizmem miałem tylko 3 płytki w sobie leżałem jak warzywo i kontaktowałem się z rodzicami poprzez ruchy oczu. Pewnego popołudnia usnąłem na łóżku i obudziłem się stojąc na korytarzu przed salą w której leżałem i patrzyłem na swoich rodziców którzy się patrzyli na mnie (oczywiście moje ciało leżało na łóżku w sali) ja widziałem wszystko nie wiem czemu bo stałem na korytarzu a tam nie było okien które by dawały taką możliwość, owszem były takie okna ale tylko między salami. To był już oddział Skazy leżałem tam dla tego że na oddziale onkologia nie było już miejsc dla mnie bo mi była potrzebna izolatka a ten oddział był przepełniony więc mnie przeniesiono. W tedy już mogłem przechodzić przez ściany mogłem swobodnie chodzić po całym oddziale i widziałem siebie leżącego nie wiedziałem czemu się nic nie dzieje czemu mnie nie wiozą lekarze na OIOM żeby mnie ratować i nagle w pewnej chwili zaciekawiło mnie pewne światło które w środku miało czarną kropkę i z niej wydobywało się. Coś mnie zaczęło ciągnąć w tamtą stronę, więc zacząłem tam iść nie myślałem będąc w tych stanach racjonalnie czułem się jak zaspany człowiek który dopiero wstał i go ktoś woła bądź o coś pyta, czasem miałem takie migawki tego co się dzieje a czasem wszystko dobrze widziałem też czasem nie mogłem się ruszyć z miejsca tylko stałem w jednym miejscu. Gdy zacząłem iść w kierunku tego blasku który mnie nie oślepiał to zobaczyłem nagle cztery osoby gdy podszedłem do nich, a byli to dwaj mężczyźni jeden miał około 20 kilku lat a drugi po 40 i dwie małe dziewczynki które nic nie mówiły ten najstarszy spytał się mnie czy chcę z nimi iść w tedy poczułem nagły przypływ ciepła i powiedziałem (nie wiem czemu) tak prosto ze mnie to wyszło stanowczo: "Nie jeszcze chcę tu zostać". I w tedy nagle oślepił mnie blask słońca obudziłem się i powiedziałem słowo "jeść".

Po kilku latach Mama opowiedziała mi na co chorowałem i ten dzień i ona pamiętała ponieważ to miał być już mój ostatni dzień a właściwie noc. Lekarze dzień wcześniej powiedzieli rodzicom, że już się nie da mnie uratować i ten nocy umrę odłączono ode mnie aparaturę. Gdy rano się obudziłem lekarze nie mogli się nadziwić co się ze mną dzieje z badań wynikało że nie żyję a ja nawet za czołem już po woli mówić. Mówiono, że nawet jeśli przeżyję to będę tzw. warzywem. Pod wieczór zrobiono następne badania z których poziom płytek a nic mi nie podano w tedy z 3 szt. wzrósł do 150 000tys. byłem w tedy cudem w szpitalu. Mężczyźni którzy mnie prowadzili jak przypuszczam to był mój dziadek który umarł młodo i nigdy go nie widziałem a drugi młodszy to chyba mój wujek który zginął w wypadku i też go nie widziałem nigdy, a te dziewczynki to zapewne bliźniaczki które moja ciocia poroniła chociaż to dopiero później się stało jak miałem bodajże 10 lat i tego nie rozumiem.

W końcu z czasem mój organizm się zregenerował i wyszedłem z choroby leczyłem się żadnej przepustki przez 9 miesięcy później wyszedłem ze szpitala i jeździłem już tylko na chemioterapię.

Już na początku postawiono mi wyrok a jednak przeżyłem, jestem teraz dorosłym człowiekiem chociaż inne choroby mnie teraz trapią.

Czy to możliwe żebym miał kontakt ze śmiercią?

Ocena: 4.91 6 (głosów: 14)
Autor: Michał | Dodano: 4 Grudnia 2012, godz. 0:26 | Odsłon (3513)
Najnowsze komentarze (1):
  • ~Edward (7 Grudnia 2012, godz. 3:34)

    Drogi Michale,

    Nie wiem co cie spotkało. Chce tylko powiedzieć, że również wydarzyło mi się coś podobnego. Miałem ostrą białaczkę szpikowa w 1968. Miałem wtedy 19 lat, dziś 64. Nie było wtedy chemioterapii. Nie pamiętam nic tak szczególnego, co zdarzyło się tobie. Myślę, że przeżyłem dzięki dobroci wielu otaczających mnie ludzi, a zwłaszcza mojej matki.
    Pozdrawiam, Edward.
Dodaj komentarz »


Dodaj opowiadanie

Ostatnie komentarze

  • Zjawa nocna też widziałam cienie u siebie w pokoju ,mój kot także ... czasem bywa przestraszony i chowa si...
  • Pajęczyna Myslę, że to nie ma nic do rzeczy. Pajęczyna i wypadek....
  • Zjawa nocna ostatnio cos w nocy lazi mi po koldrze jajby byl to kot a nie ma w domu zadnego zwierzecia. Czuje ja...
O nas | Mapa strony | RSS | Kontakt | Regulamin | Polityka prywatności | Informacja o cookies
Copyright © 2017 - DobrySennik.pl