» Przejdź do Menu «

Zaginiony kot

Zaginiony kotWitam wszystkich! Wiele lat temu mieliśmy kota o imieniu Rudy z uwagi, że był cały rudy. Bardzo go lubiliśmy całą naszą rodziną. Często lubił się bawić i bardzo poprawiał nam humor. Pewnego razu przestał się pojawiać od ok. tygodnia. Myśleliśmy wtedy, że po prostu z uwagi na ciepłe dni nie chce mu się wracać do domu. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że nie spotkamy go już nigdy więcej. Pewnego razu tydzień lud dwa tygodnie po jego zaginięciu wydarzyła się dziwna historia. Będąc w swoim domu przechodziłem schodkami w dół po nieoświetlonej klatce. Nagle usłyszałem wyraźne miałknięcie kota. Przyspieszyłem do drzwi wyjściowych myśląc, że to Rudy i czeka właśnie przed drzwiami wyjściowymi, aby go wpuścić do domu lub też jest w naszej piwnicy. Zbiegając schodami w dół w ciemnościach nagle poczułem pod nogą jakąś małą przeszkodę, o którą się potknąłem - wydawało mi się nawet, że to mój kot przebiegł pod nogami. Uradowany faktem, że wrócił podbiegłem zapalić światło na klatce. Ku mojemu zdziwieniu klatka była całkowicie pusta, a w miejscu gdzie się o coś potknąłem na schodach niczego tam nie było. Wyjrzałem za drzwi wyjściowe oraz rozejrzałem się po cały domu. Nie było śladu naszego kota. Czy mógł być to duch mojego kota? Podobno zwierzęta też mogą mieć duszę.

Ocena: 3.91 6 (głosów: 11)
Autor: Kalin | Dodano: 17 Lipca 2013, godz. 11:19 | Odsłon (4367)
Najnowsze komentarze (5):
  • ~kacper (17 Stycznia 2016, godz. 9:50)

    głupoty
  • ~Anonimek :) (7 Listopad 2015, godz. 16:06)

    Zwierzęta mają duszę. Po śmierci się o tym przekonacie. Jeśli ktoś jest zainteresowany niech poczyta o medium. Ci ludzie opisują, że rozmawiają z duszami zwierząt jak z normalnymi ludźmi. Naukowcy przeczą, ale moim zdaniem to oni za przeproszeniem gówno wiedzą :) (no nie jestem od nich mądrzejsza, ale jak oni czegoś nigdy nie widzieli to przeczą jego istnieniu). Jak twierdziła jedna osoba ,,Żeby zobaczyć, trzeba pierw uwierzyć" i nigdy na odwrót :)
  • ~magnolia (9 Lutego 2014, godz. 17:43)

    jezeli ktos twierdzi ze zwierzeta nie maja duszy,pewnie jest o tym przekonany. Ja mialam w pewnym okresie mojego zycia siedem kotow i psa. Kochalam wszystkie bardzo, aczkolwiek niektore byly moimi ulubiencami. Naturalna konsekwencja bylo, ze niektore umieraly. Przezywalam w zwiazku z tym wiele sytuacji, ktorych nie bede opisywala,ale ktore przekonaly mnie ze moje kochane zwierzatka istnieja nadal po smierci,przekazuja mi znaki, dziekuja mi i mnie kochaja. Malo tego, otrzymalam przekazy ze sa szczesliwe i wybaczyly mi moje bledy. Do tej pory natomiast nie wiem czy tak zwane usypianie zwierzat jest dobrym wyborem, moze lepiej zeby same umarly, do tej pory mam wyrzuty sumienia.
  • ~nemo (4 Lutego 2014, godz. 20:49)

    Napewno Rudy wrócił duchowo do waszego domu.Być może pożegnać się bo odszedł nagle z nieznanych wam przyczyn.
    Wiele lat temu kiedy byłam kilkuletnim dzieckiem mieliśmy psa Azora który nie wiadomo dlaczego najbardziej lubił spać na schodach prowadzących na piętro. Miał tam swoje posłanie i wieczorem zawsze długo mościł się do snu.Był małym ale dość opasłym psiakiem bo nikt nie mógł mu odmówić smakołyków i kiedy się wiercił stare drewniane schody skrzypiały na tyle głośno że w nocy w ciszy był to bardzo wyraźny dźwięk nie do pomylenia z innym tym bardziej że w całym domu nic nie skrzypiało oprócz tylko jednego schodka na którym spał Azor.
    Azorek był już leciwy i pewnego dnia po prostu zakończył swój ziemski żywot. Pochowaliśmy go w ogrodzie w którym uwielbiał leżeć w cieniu drzew w upały i zakopywać kości.
    Tego samego dnia po pogrzebaniu naszego pieska wieczorem nie miałam nastroju oglądać telewizji, po wylaniu hektolitrów łez nie miałam sił na nic i dość szybko poszłam spać, ale po położeniu się do łóżka sen nie przychodził, kręciłam się z boku na bok,a w głowie miałam obrazy Azorka z czasow gdy był jeszcze młodym wesołym psiakiem goniącym za piłką. Z pokoju dochodziły ciche głosy domowników i dźwięki sciszonego telewizora.
    Nagle wyraźnie usłyszałam skrzypiący schodek, raz a potem drugi, trzeci i czwarty, dokładnie tak samo zawsze kręcił się Azorek zanim na dobre ułożył się do spania. Nie wierzyłam własnym uszom!
    Następnego wieczora dokładnie o tej samej porze znowu usłyszałam kilka charakterystycznych skrzypiących dźwięków schodka. Reszta domowników początkowo nie wierzyła w moje rewelacje,dopóki sami się o tym nie przekonali na własne uszy. Tylko babcia ze stoickim spokojem stwierdziła że Azorek przyszedł się pożegnać no i miała rację.
    Po tygodniu skrzypienie nagle ustało i było mi smutno, bo choć najpierw byłam nieco wystraszona tymi niecodziennymi odgłosami zza światów,to potem nawet się cieszyłam że słyszę te dźwięki bo to tak jakby Azor nadal żył.I nagle kiedy wszystko ucichło żałowałam że Azorek na dobre już odszedł do psiego raju.
    Dla mnie ktoś kto twierdzi że zwierzęta nie mają duszy jest głupcem po prostu.
  • ~kaska (28 Października 2013, godz. 18:50)

    To prawda, zwierzęta mają duszę.
Dodaj komentarz »


Dodaj opowiadanie

Ostatnie komentarze

  • Wyczuwanie myśli innych A już myślałam, że mam coś w sobie, żart. A tak na poważnie, to często wyczuwam, kiedy myśl...
  • Dziwne postacie w lesie Hmmm... Możliwe, że to leszy, nawiązując do mitologii słowiańskiej. Są leszy, dość przyja...
  • Rozmazane zdjęcia na pewno w tym czasie się poruszyłaś, tak myślę///// zoska...
O nas | Mapa strony | RSS | Kontakt | Regulamin | Polityka prywatności | Informacja o cookies
Copyright © 2020 - DobrySennik.pl